Edukacja, wychowanie i wiedza Jadwigi Marii Strumff. Drogi rozwoju kobiety na przełomie XIX i XX wieku
Julia Wesołowska
Opracowany w ramach projektu „Archiwum Kobiet” pamiętnik Jadwigi Marii Strumff jest unikatowym źródłem historycznym. Jak w soczewce skupiają się w nim obrazy XIX-wiecznej Warszawy i Królestwa Polskiego, panujące stosunki społeczne, emocje, codzienność i wyjątkowość ludzkich przeżyć. Na jego podstawie możemy analizować między innymi mobilność (społeczną, geograficzną), rozwój i degradację klasową, jak również proces, w jaki autorka zdobywała i pogłębiała wiedzę oraz doświadczenie życiowe. Przez te ostatnie mam na myśli wspomniane w tytule niniejszego tekstu:
– edukację – podstawową (pensjonarską), zawodową (nauka masażu), samodzielną i instytucjonalną
– wychowanie – to, które Jadwiga Strumff otrzymała w dzieciństwie i to, które dała dorastającym dzieciom już jako matka
– wiedzę – czyli podjęty przez nią proces obserwowania, gromadzenia, przetwarzania i wykorzystywania informacji o pacjentach i samej sobie.
Bodźce, które skłaniają Marię Strumff do samodoskonalenia możemy podzielić na: świadome i nieświadome, zewnętrzne i wewnętrzne, pozytywne i negatywne. Staram się je zlokalizować oraz odpowiedzieć na pytanie: co świat przedstawiony we wspomnieniach Masażystki może nam powiedzieć o procesie zdobywania różnych rodzajów wiedzy przez kobiety w tamtym okresie?
Należy pamiętać, że pamiętnik jest o tyle specyficznym źródłem historycznym, że opowiada ściśle o osobie, która go napisała. Autorka nie jest w stanie zreferować swojej historii bezrefleksyjnie (nie ma nawet takiego zamiaru), wyraża siebie poprzez autokreację i opis codziennej rzeczywistości. Potencjalnym odbiorcą może być nawet ona sama, która chciałaby widzieć swoją przeszłość w konkretnym kształcie. Zastanawiające, jaki to kształt – dlaczego akurat te wydarzenia ze swojego życia wspomina i w jaką historię mają się one ułożyć? Jakie przypadki przemilczała w swojej narracji i dlaczego?
Rozważania zostały podzielone na trzy zasadnicze części. W pierwszej, której nadałam tytuł „Młodość”, skupiam się przede wszystkim na kwestiach wychowania, edukacji pensjonarskiej i samokształcenia. W drugiej, o nazwie „Rodzina”, szczególnie interesuje mnie spojrzenie Jadwigi Strumff na przygotowanie do małżeństwa i (samotnego) macierzyństwa oraz wychowanie dzieci. W ostatniej części, zatytułowanej „Praktyka masażu – studiowanie pacjentów”, pokazuję proces zdobywania wiedzy, obserwacji innych oraz wyciągania wniosków przez autorkę. Analizę tekstu uzupełniłam krótkim przeglądem polskiej historiografii dotyczącej dotychczasowych prezentacji kobiet kształcących się na przełomie XIX i XX wieku.
Zdobywanie wiedzy przez kobiety na przełomie XIX i XX wieku – opracowania
Zagadnienie edukacji kobiet na przełomie tych dwóch stuleci na ziemiach polskich jest szeroko eksplorowanym tematem. Za kanoniczną publikację w tym zakresie należy niewątpliwie uznać zbiór studiów warszawskiego Zespołu Badawczego Historii Społecznej Polski XIX i XX wieku pod redakcją Anny Żarnowskiej i Andrzeja Szwarca[1]. Prezentowane tam materiały dotyczą w szczególności przemian kształcenia, modeli wychowania i aspiracji edukacyjnych. Wkład w badania tych zagadnień mają również historycy poznańscy: Dorota Żołądź-Strzelczyk i Wiesław Jamrożek[2].
Ważne miejsce w polskiej historiografii dziejów kobiet zajmują monografie dotyczące osób i placówek zajmujących się nauczaniem i wychowaniem. Koniec XIX wieku zaowocował rozkwitem nowych prądów umysłowych i idei pedagogicznych, spopularyzował również żeńskie prywatne ośrodki kształcenia, przede wszystkim pensje. Warto zaznaczyć, że aktywność na tym polu miała również dużo wspólnego z ewoluującą nauką Kościoła katolickiego (tzw. „nowy katolicyzm”) i jego poglądu na edukację oraz pracę kobiet. Wśród aktywistek działających na ziemiach polskich, które doczekały się publikacji naukowych na swój temat, warto wspomnieć chociażby Klementynę z Tańskich Hoffmanową, Jadwigę z Działyńskich Zamoyską, czy Cecylię Plater-Zyberkównę.
Wiek XIX to także moment wzrastającej popularności poradników wychowania i publikacji prasowych dotyczących kwestii kształcenia kobiet. Naturalnie temat ten cieszy się także zainteresowaniem współczesnych historyków. Publikację monograficzną w tym temacie wydała między innymi Małgorzata Stawiak-Ososińska, pt. Ponętna, uległa, akuratna…[3].
Należy zaznaczyć, że pojęciami najczęściej kategoryzującymi poszczególne publikacje na temat dziejów kształcenia przedstawicielek płci żeńskiej są po pierwsze klasy społeczne, po drugie stopnie edukacji. Można więc wyróżnić grupy tekstów traktujące o edukacji kobiet wiejskich, robotnic i inteligentek, ziemianek i arystokratek oraz te, które dotyczą wykształcenia domowego, podstawowego, średniego i uniwersyteckiego. Takie zróżnicowanie motywuje przede wszystkim duża odmienność poszczególnych realiów kształcenia. Przypadek ziem polskich, pozostających pod administracją trzech zaborców przez cały XIX wiek, ma również istotne znaczenie dla kształtowania opracowań o historii edukacji w tym okresie. Jest to doskonałe pole do analiz porównawczych.
Młodość
Opisowi swojej młodości autorka poświęciła zaledwie fragment tekstu: kilka jego pierwszych akapitów w obu rękopisach. Udało się ustalić, że pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej Stanisława i Emmy Szancerów, którzy od 1849 roku mieszkali w Piotrkowie. Stanisław Szancer był dyplomowanym lekarzem, udzielał się także społecznie w regionie. Istotny wpływ na wychowanie córki miała niewątpliwie pozycja społeczna rodziny. Jadwiga wspominała dostatki i splendor, którymi była otoczona jako młoda dama oraz rozrywki, w których brała udział. Należy zaznaczyć, że w XIX wieku, pomimo intensywnych przemian myślenia o nauczaniu dziewcząt i potrzebnego im zasobu wiedzy, nadal podstawowym celem ich wychowania było przygotowanie do pełnienia roli żony, matki i gospodyni domowej. Jednocześnie, obok zalet dorastania w dostatku, wymieniała wady takiego życia, przede wszystkim nieprzystosowanie do późniejszych trudności życiowych i uprzedzenie wobec osób z niższych klas. To „wychowanie burżujowskie” wiele razy wpływało na jej postawy w dorosłym życiu, wyrażające się na przykład w negatywnym w stosunku do określonych grup społecznych („dorobkiewicze”) czy typów kobiet („kokota, gąska”). Równie często weryfikowała te kształtowane od dzieciństwa poglądy w realnych kontaktach z ludźmi.
Autorka zaznacza, że w młodości odczuwała niechęć do zawierania małżeństwa i wszelkich dziewczęcych rozrywek: „ubrać się było dla mnie karą”. Zamiast tego interesowało ją malarstwo, poezja i nauka, a szczególnie botanika i geologia. Na podstawie tekstu można przypuszczać, że w domu rodzinnym miała zapewne dostęp do książek i publikacji naukowych oraz zbiorów przyrodniczych, zielników, prawdopodobnie ze względu na zamożność rodziny, ale także karierę zawodową ojca. Budowała wizerunek siebie samej z młodości jako szorstkiej, nieujarzmionej i niedającej się ułożyć. W pierwiastku męskim upatrywała swoje specyficzne (jak dla dorastającej kobiety w XIX wieku) zachowania i zainteresowania oraz źródła przyszłych wyborów już jako dojrzałej osoby. Pasja do samodzielnego zdobywania wiedzy przez autorkę wynikała więc z jej wewnętrznych przeżyć, poczucia własnej „nieodpowiedniości” wobec narzuconych norm społecznych i głodu wiedzy, który starała się zaspokajać: „intuicyjnie czułam, że nie jestem człowiekiem, nazywano mnie filozofem, oryginałem, a to były te myśli, które są dzisiaj palącą kwestyą kobiecą. Słyszałam naokoło siebie głosy, że się za wcześnie urodziłam”.
W jednym z fragmentów tekstu Jadwiga Strumff wspomina: „jako pensjonarka zajmował mnie jeden doktór”. Ta krótka wzmianka dała podstawę do przyjrzenia się edukacji w szkołach i na pensjach żeńskich w Piotrkowie na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku. Możliwości kształcenia dziewcząt w placówkach prywatnych w tym okresie wynikały przede wszystkim ze zmieniających się warunków politycznych na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. Okres po powstaniu styczniowym odznaczał się przede wszystkim przyspieszeniem rozwoju szkolnictwa żeńskiego, którego celem była rusyfikacja dorastających uczennic. W 1866 roku w stolicy guberni piotrkowskiej powołano Gimnazjum i Progimnazjum Rządowe Żeńskie. W mieście działało także kilka pensji prywatnych. Do ich założenia wymagane było zezwolenie wydawane przez władze carskie. Placówkę w latach 1849–1881 prowadziły między innymi lokalne działaczki społeczne i dobroczynne: siostry Emilia i Felicja Krzywickie. Na pensjach nauczano przede wszystkim języków, religii, geografii, historii, nauk przyrodniczych, ale również przedmiotów potrzebnych do prowadzenia gospodarstwa domowego, jak rachunki czy zarządzanie kuchnią.
Autorka mogła podjąć naukę na pensji lub w gimnazjum. Na jej wybór miała wpływ, oprócz dostępności szkół w Piotrkowie i statusu społecznego rodziny, wspomniana już zmieniająca się w XIX wieku opinia społeczna dotycząca wychowania dziewcząt. „Z tego wszystkiego zaś widzimy, że wychowanie umysłowe kobiety nietylko zdobycie męża i możność błyszczenia powinno mieć na celu, ale, że zadaniem jego jest: uczynić z kobiety przedewszystkiém człowieka, człowieka z jasną i szeroką myślą, z uzdolnieniem do pracy i z mocą do samoistnego życia”[4] – pisała w 1893 roku Eliza Orzeszkowa. Na lata nauki Jadwigi Strumff nie przypadała jeszcze tak wyraźna krytyka tradycyjnego nauczania kobiet, jak ta pod koniec XIX stulecia, jednak sytuacja stopniowo zmieniała się za jej życia, o czym świadczy chociażby decyzja rodziny o posłaniu jej na pensję.
Należy również podkreślić, że pochodzenie społeczne autorki (zasymilowana rodzina żydowska) miało na pewno wpływ na wybór konkretnej placówki edukacyjnej. Kształcenie dziewcząt w szkołach przyklasztornych przez cały XIX wiek było popularnym wyborem w wyższych warstwach społecznych pomimo represji rządzących i nakładania ograniczeń na zgromadzenia zakonne. Szczególnie znanymi ośrodkami były te prowadzone przez siostry sercanki, Sacré-Coeur, o którym nawet wspomina w swoim tekście Jadwiga: „rr mówi z francuska jak wszystkie wychowanki Sacré Coeur…”, czy przez wizytki lubelskie.
Okres młodości Jadwigi Szancer to czas intensywnego zdobywania przez nią wiedzy zarówno przez wychowanie oraz samodzielne i instytucjonalne kształcenie. Każde z tych doświadczeń miało inne uwarunkowania. Wychowanie w dużym stopniu zależało od umiejscowienia rodziny na drabinie społecznej oraz osobistego podejścia rodziców, ich postępowości, surowości lub pobłażliwości względem dzieci. Samokształcenie wynikało z wewnętrznych potrzeb autorki, poczucia jej niezadowolenia z dziewczęcych rozrywek i poszukiwania interesujących ją rzeczy w sferze „męskiej”, czyli „innej” natury. Instytucjonalne kształcenie było w dużym stopniu, podobnie jak wychowanie, motywowane pozycją społeczną i podejściem rodziców, jednak wpływ na nie miała także zmieniająca się opinia społeczna i sytuacja polityczna na ziemiach guberni piotrkowskiej w danym okresie.
Rodzina
Jadwiga Szancer wyszła za Hipolita Strumffa około 1880 roku, w wieku dwudziestu dwóch lat, w związku z zabiegami matrymonialnymi jej matki, prawdopodobnie z powodów finansowych. W swoich zapiskach wielokrotnie wspomina o nieprzystosowaniu zarówno własnym, jak i swojego męża, do życia małżeńskiego. Podstawowym problemem było jej zdaniem zupełnie różne wychowanie, ale też niezrozumienie w kwestiach uczuć i seksualności. Należy zaznaczyć, że pomimo wspomnianych postulatów tradycyjnego wychowania kobiet na dobre żony i matki, nie poświęcano wiele miejsca pożyciu intymnemu pary czy życiu uczuciowemu. Seksualność i miłość małżeńska pozostawała raczej w sferze marzeń i fantazji, niż rozmów i nauki. Jednocześnie warto raz jeszcze podkreślić wspominaną przez autorkę „męską” naturę, którą w pewnym stopniu również obwiniała za swoją nieumiejętność odnalezienia się w roli żony. Jej późniejsze związki homoseksualne i stronienie od nawiązywania relacji z mężczyznami (za wyjątkiem powtarzających się pojednań z mężem) zdają się wskazywać, jak istotnie uniemożliwiało jej to zbudowanie i utrzymanie relacji małżeńskiej.
W odniesieniu do swojego związku z małżonkiem autorka po raz kolejny wskazywała na wewnętrzną potrzebę i umiejętność samodzielnego zdobywania wiedzy: „Zaczęłam go od pierwszej chwili studiować, po małych szczegółach poznałam, że jest egoistą, a z niektórych wyrażeń poznawałam charakter – nie to co marzyłam”. Dalej pisała: „nawet w parę godzin po ślubie skalpelem sondowałam to, co się nazywa miłością i co to jest małżeństwo”. Zastanawiające w tym fragmencie jest użycie słowa „skalpel” – związanego z zawodem medycznym lub raczej wskazujące na drobiazgowość i bolesność dociekań autorki.
Masażystka zwracała również uwagę na ogólny brak przygotowania mężczyzn do współżycia małżeńskiego. „Wina wprawdzie nie jego to była, a wychowania” – pisała, wyjaśniając dotychczasowe, chłodne podejście męża w kontaktach z nią. Formułowanie na różnych poziomach (od zdań dotyczących mężczyzn w ogólności po szczegółowe przypadki) postulatów o braku edukacji mężczyzn do roli mężów wpływało także na jej relację z dorastającymi synami. W tekście podkreśla nowatorską formę tego wychowania, na przykład nieangażowanie służących domowych w pierwsze kontakty seksualne młodych paniczów. Odbicie takich sytuacji znajdziemy także w literaturze z tamtego okresu, chociażby ze znanej wszystkim Moralności pani Dulskiej. Autorka wyraźnie podkreślała swoją niechęć do tego typu podejścia: „nie tylko chroniłam je od własnych synów, ale wpływałam moralnie na te biedne dziewczęta, by je uchronić od upadku”. Własne ideały wychowawcze i edukacyjne starała się przekazać jak największej liczbie osób w swoim otoczeniu, nie stroniła od wyrażania śmiałych opinii i krytyki powszechnych, krzywdzących zachowań.
Obok formułowania swoich poglądów na małżeństwo i wychowanie dzieci autorka wspominała także o „ciasnocie” życia domowego. Lekiem na to okazała się ponownie wiedza, w tym wypadku nauka malowania na porcelanie. Zajęcie to, oprócz niewątpliwych walorów artystycznych, w XIX wieku pozwalało także kobiecie na zarobkowanie. Nie wiadomo, czy Jadwiga Strumff wspomagała w ten sposób domowy budżet, ale z tekstu wynika, że na pewno malowała w okresie pracy jako masażystka, również w czasie spisywania wspomnień.
Po siedmiu latach małżeństwo Jadwigi i Hipolita Strumffów rozpadło się na skutek problemów finansowych i opuszczenia rodziny przez męża. Wydaje się, że w przypadku autorki pamiętnika naturalną koleją rzeczy było podjęcie walki: „Rok pracowałam nad sobą by zapomnieć i nigdy nie wspominałam o tym, co mnie bolało […] powiedziałam sobie: jestem człowiekiem, trzeba się wziąć do pracy”. Tym razem samokształcenie, oprócz wewnętrznego imperatywu, wiązało się również z potrzebą zdobycia zawodu, zarobkowania i utrzymania czwórki dzieci.
Istotny wpływ na wybór profesji masażystki mogła mieć praktyka lekarska prowadzona przez ojca Jadwigi Strumff i jej obeznanie z nauką (być może oprócz botaniki także z medycyną) od najmłodszych lat. Bardzo trudno ustalić, w jaki sposób przebiegało zdobycie kwalifikacji w tym zawodzie w XIX wieku. Autorka podkreśla jednak, że uczyła się masażu i posiadała „gruntowną znajomość przedmiotu”. Wspomina również praktykę szpitalną, która była być może jednym z etapów kształcenia. Prawdziwą trudnością stała się dla niej nie „teorya”, ale spotkania z pacjentami. Podjęcie pracy w momencie opuszczenia przez męża, samotnego macierzyństwa i wiążącej się z tym degradacji społecznej niewątpliwie wpływało negatywnie na tę sytuację: „A teraz trzeba się było uczyć mówić, by przyzwyczaić się do banalnych rozmów, do których miałam całe życie awersyą; by uprzyjemnić przykrości leczenia; i myśleć o tem, by kapelusz nie był krzywo; wyrzec się zasad i przekonań”.
Praktyka masażu – studiowanie pacjentów
W spisanych wspomnieniach Jadwiga Strumff kilkukrotnie podkreślała, że podjęła decyzję o badaniu swoich pacjentów po pierwszym roku praktyki: „nabrałam doświadczenia i zaczęłam być ostrożniejszą w robieniu znajomości i podejrzliwą względem ludzi”. Owo badanie nie tyle polegało na przeprowadzeniu wywiadu lekarskiego, co raczej na wnikliwej obserwacji zachowań i nawyków pacjentów. Istotną jego częścią było również przyglądanie się sobie samej w interakcji z nimi oraz ich wpływ na kształtowanie własnych przekonań, a także możliwość poznania reguł rządzących społeczeństwem i relacjami międzyludzkimi. O tym, jak bardzo przemyślany i świadomy był to zabieg, świadczy fakt, że po czterech latach Masażystka zdecydowała się spisać zebrane „niektóre ciekawsze typy”. Ta dociekliwość, chęć analizy kolejnych przypadków i na ich podstawie wyciąganie wniosków świadczy chyba najlepiej o chęci zdobywania przez autorkę wiedzy i jej potrzebie samorozwoju.
Należy zaznaczyć, że zabiegi obserwacyjne Strumff i wyciągnięte przez nią wnioski wpisywały się w badania nad charakterem i wewnętrzną naturą człowieka, zyskujące coraz większą popularność na przełomie XIX wieku, również na ziemiach polskich. Na ten okres przypada także intensywny rozwój psychoanalizy, nowych metod leczenia i pracy z pacjentami. Trudno ustalić, na ile Jadwiga Strumff była zaznajomiona z rodzącymi się w jej czasach nowatorskimi koncepcjami i starała się wykorzystywać je w swojej pracy, a na ile był to zabieg intuicyjny.
Warto podkreślić, że w polu zainteresowań badawczych Masażystki pozostawały praktycznie wyłącznie kobiety: „Panów nie będę opisywać, bo prawie każdy uważał mnie za kobietę, co mi w końcu odebrało swobodę, i najczęściej widząc, że ze mnie zły materyał, więcej się nie zjawiali”. Wskazuje więc na kwestię płci jako istotnie warunkującej podejście pacjentów do niej. Określanie swojej osobowości jako „męskiej”, a bycie postrzeganą jako kobiecą, sensualną i seksualną, zapewne uniemożliwiało jej emocjonalne zdystansowanie się na tyle, aby poddać pacjenta (i siebie) wewnętrznej analizie. Nielicznie opisane wizyty mężczyzn w jej gabinecie mają potwierdzać trudność w nawiązaniu z nimi głębszego kontaktu i więzi, której analiza mogłaby wypełnić kryteria „ciekawego przypadku”. Oni byli raczej przedstawiani jako wulgarni i mało interesujący. Taki sposób opisu świadczy także o tym, że i podejście Jadwigi Strumff różniło się w zależności od płci. Masażystka z własnego wyboru nigdy nie wchodziła z mężczyznami w tak silną interakcję, jak z kobietami, a każde przekraczające granice moralności zachowanie ukrócała natychmiast, odwołując się nawet do instancji prawa. Autorka podjęła decyzję o niezapisywaniu lub tylko lakonicznych, zazwyczaj negatywnych wzmiankach o pacjentach płci męskiej. Strumff opisuje nie tylko fakt „innego” traktowania jej przez mężczyzn, ona sama także „inaczej” ich traktuje. To uniemożliwiało jej badania i wysuwanie wartościowych dla siebie wniosków.
O tym, jak silne emocje wzbudzało w Jadwidze Strumff prowadzenie praktyki masażu pisała wielokrotnie ona sama: „Każda nowa pacjentka spać mi nie daje. Nowy dom, nowi ludzie, myśl, czy ja Jej co pomogę; jak się ze mną obejdzie”. Oprócz tremy powodowała nią także silna ciekawość, podsycana niekiedy przez krążące w towarzystwie plotki na temat pacjentek i pacjentów. Pomimo, że utrzymanie domu i dzieci było niewątpliwie główną przyczyną podjęcia pracy, Jadwiga Strumff zdawała się w niej odnaleźć również wewnętrzne motywy, autentyczne zaciekawienie i drogę do własnego rozwoju.
W tekście skrupulatnie starała się wyszczególnić zaobserwowane zmiany, jakie zachodziły w niej na skutek przebywania z poszczególnymi pacjentkami: „Pod jej wpływem zaczęłam się inaczej zapatrywać na świat i ludzi, na ich błędy i słabostki. Lekkim kobietom darowałam ich kochanków, usprawiedliwiałam je i nawet broniłam.”; „Obcowanie z Nią przez rok cały co dzień, zmieniło mnie do gruntu. Otworzyło mi oczy na świat, zaczęłam bronić namiętności ludzkie, nigdy potępiać”. Jednocześnie zaznaczała, że nie zawsze były to zmiany pozytywne – czasem uświadamiały jej ludzką naiwność i bezczelność, innym razem pobudzały ją samą do zachowań uznawanych powszechnie za negatywne. Autorka nie stroniła od ich opisywania, starając się odmalować całą paletę doświadczeń związanych z praktyką masażu.
Spośród ogromu opisanych historii warto chociażby wskazać na te, które pozwoliły jej zadać pytania o własną seksualność, moralność czy sformułować prawdy na temat kobiecej urody, przemijania, sposobów na życie. W podawane przypadki Jadwiga Strumff starała się wpisywać siebie samą, wyciągać wnioski i na ich podstawie wprowadzać zmiany do własnego życia: „Setki osób, które widzę, z któremi rozmawiam, zrobiły ze mnie innego człowieka”. Najbardziej widocznym przykładem tego zabiegu było jej postępowanie z mężem, uwodzenie go i „uzależnianie” od siebie – czyli docelowo przejęcie kontroli w związku. Zdobyta wiedza była z powodzeniem przekuwana w czyny.
Ograniczenia wynikające z tekstu (objętość, kompozycja, perspektywa czasowa) spłaszczają nieco doświadczenia Masażystki, ukrywają to, co nie zapisane i sprowadzają okres wielu lat pracy do jednostkowych sytuacji. Tych najbardziej zapamiętywalnych. Należy jednak zauważyć, że Strumff nie opisała w tekście wszystkich pacjentek i pacjentów.
Podsumowanie
Analizowany rękopis pozwala nam na wysunięcie kilku wniosków na temat sposobów zdobywania wiedzy przez Jadwigę Strumff. Po pierwsze, co oczywiste dla dotychczasowych ustaleń historiografii, było ono silnie uzależnione od takich czynników, jak: płeć, pozycja społeczna i stopień zamożności, przy czym te dwa ostatnie mogły się dynamicznie zmieniać na przestrzeni życia jednostki. Po drugie, co wydaje się już mniej podkreślane w dotychczasowych badaniach, kwestie kształcenia regulowane były również wewnętrznie przez jej otwartość, przekonania i zainteresowania. Każde odstępstwo od normy wykształcenia przyjętej w obrębie płci i klasy społecznej wiązało się jednak z ryzykiem alienacji: „z kimże podzielić swe myśli, tak mało osób je zrozumie, zawsze byłam inna od otoczenia, sama wśród ludzi, na balu czułam się jakąś smutną, jakieś myśli we mnie nurtowały, nieznane porywy”.
Masażystka zrobiła jednak użytek ze swojej „inności”, która nie tylko pozwoliła jej z powodzeniem podjąć pracę i utrzymać rodzinę, ale również rozwinąć się wewnętrznie poprzez interakcję z pacjentkami. Zapisane wspomnienia to w pewnym stopniu pomnik własnej niewiedzy, która znikała stopniowo na skutek nabywanego doświadczenia. Tekst pisała z perspektywy lat, chcąc wskazać, czego i w którym momencie się nauczyła. Cierpienia, wstyd i złość w tej narracji spełniają swoją rolę, o ile pokazują ich budujący i metamorfizujący wpływ na życie Jadwigi Strumff. Należy zaznaczyć, że autorka starała się odmalować własny portret jako kobiety postępowej. Dużo w tekście przykładów takiego zachowania, które z perspektywy lat i rodzących się postulatów „kwestii kobiecej” mogła ocenić jako pozytywne – zrozumienie dla różnych modeli życia jako żony, dla konkretnych zachowań reprezentantek różnych grup społecznych, poszanowanie niezależności i pracy, wskazanie negatywnych wzorców postępowania i wysunięcie z nich odpowiednich dla siebie przesłanek.
W moim mniemaniu pamiętnik Masażystki pokazuje, jak zróżnicowania była ścieżka zdobywania wiedzy. Podczas przedstawiania procesu kształcenia i wychowania kobiet w XIX wieku na myśl przychodzi po pierwsze wychowanie rodzinne, a po drugie edukacja instytucjonalna, która we wspomnianym okresie jest jeszcze raczej nowinką społeczną, dostępną dla ograniczonej grupy, niż standardem. Rzadziej bierzemy pod uwagę życiowe doświadczenie i proces samokształcenia, które, i to najlepiej widać na przykładzie Masażystki, spełnia równie ważną rolę w procesie zdobywania wiedzy na każdym etapie życia. Są to kwestie o tyle trudno uchwytne, bo wysoce indywidualne dla każdej osoby, zależne od jej charakteru, wychowania, doświadczeń, chęci i możliwości. Na podstawie wspomnień Jadwigi Strumff można jednak określić, że są bardzo istotne w czasach jej współczesnych. Pamiętniki, autobiografie i wspomnienia kobiet otwierają pole do sformułowania zupełnie nowych ustaleń w tym temacie i zrewidowanie dotychczasowych. Umożliwiają również przyjrzenie się niedostępnym wcześniej informacjom, nieuchwytnym w innych typach źródeł historycznych.
[1] Patrz m.in.: Kobieta i edukacja na ziemiach polskich w XIX i XX w. Zbiór studiów, t. 2, red. A. Żarnowska, A. Szwarc, Instytut Historyczny UW, Warszawa 1992; Kobieta i praca. Wiek XIX i XX. Zbiór studiów, red. A. Żarnowska, A. Szwarc, „DiG”, Warszawa 2000; Kobieta i małżeństwo. Społeczno-kulturowe aspekty seksualności. Wiek XIX i XX. Zbiór studiów, red. A. Żarnowska, A. Szwarc, „DiG”, Warszawa 2004; A. Żarnowska, Kobieta i rodzina w przestrzeni wielkomiejskiej na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, red. A. Janiak-Jasińska, K. Sierakowska, A. Szwarc, „DiG”, Warszawa 2013; Kobieta i świat polityki. Polska na tle porównawczym w XIX i w początkach XX wieku. Zbiór studiów, red. A. Żarnowska, A. Szwarc, „DiG”, Warszawa 1994.
[2] Rola i miejsce kobiet w edukacji i kulturze polskiej, t. 2, red. W. Jamrożek, D. Żołądź-Strzelczyk, Instytut Historii UAM, Poznań 2001.
[3] M. Stawiak-Ososińska, Ponętna, uległa, akuratna…: Ideał i wizerunek kobiety polskiej pierwszej połowy XIX wieku (w świetle ówczesnych poradników), Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2009.
[4] E. Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, S. Lewental, Warszawa 1893, s. 134.